Rozdzial nr 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13

RADOŚĆ W PANU

DZIECI Boże, jako przedstawiciele Chrystusa, powołane są do świadczenia o dobroci i miłosierdziu Pana. Tak jak Jezus objawił nam charakter Ojca, tak my winniśmy objawiać Chrystusa światu, który nic nie wie o jego czułej, troskliwej miłości. "Jak mnie posłałeś na świat" - rzekł Jezus - "tak i Ja posłałem ich na świat... Ja w nich, a Ty we mnie... żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś" (Jan 17,18,23). Apostoł Paweł pisał do naśladowców Jezusa: "Jesteście listem Chrystusowym znanym i czytanym przez wszystkich ludzi" (2 Kor. 3,2.3). Taki list posyła Jezus światu za pośrednictwem każdego ze swych dzieci. Jeżeli jesteśmy naśladowcami Chrystusa, śle On przez ciebie list do twojej rodziny, twojej wioski, do ulicy na której mieszkasz. Jezus w twym sercu pragnie poprzez ciebie przemówić do tych, którzy Go jeszcze nie znają. Może nie czytają Biblii i nie słyszą głosu, przemawiającego z każdej strony Pisma świętego. Może nie widzą miłości Bożej, objawionej w Jego dziełach. Jeżeli my jesteśmy prawdziwymi przedstawicielami Jezusa, to może za naszą sprawą pojmą oni coś z jego dobroci, umiłują Boga i będą Mu służyć.

Chrześcijanie mają być nosicielami światła na drodze do nieba. Mają rozjaśnić świat blaskiem pochodzącym od Chrystusa. Ich życie i charakter muszą innym dać właściwe pojęcie o Chrystusie i Jego służbie.

Jeżeli mamy reprezentować Jezusa, winniśmy służyć mu w sposób godny wielkości i wspaniałości tego dzieła. Chrześcijanie, którzy gromadzą w duszy smutek i przygnębienie, wiecznie narzekając, dają bliźnim fałszywe pojęcie o Bogu i życiu chrześcijańskim, czynią wrażenie, jakoby Stwórca nie chciał widzieć swych dzieci w szczęściu i w ten sposób składają nieprawdziwe świadectwo o naszym Ojcu niebiańskim.

Szatan triumfuje, gdy uda mu się przywieść dzieci Boże do niewiary w zbawczą moc Boga. Raduje się, gdy Bożą opatrzność uważamy za szkodliwą. To on przedstawia nam Boga jako pozbawionego współczucia i miłosierdzia. Prawdę o Bogu zniekształca i napełnia serce fałszywymi o Nim wyobrażeniami. Zdarza się często, że zamiast oprzeć się na prawdzie pochodzącej od Pana, skłaniamy ucho do podszeptów szatana i zniesławiamy Boga, nie dowierzając Mu i szemrząc przeciwko Niemu. Szatan sam stara się uczynić smutnym nasze życie religijne. Pragnie, by wydawało się uciążliwe i trudne. Kiedy chrześcijanin posiada taki właśnie pogląd, swą niewiarą potwierdza oszustwo szatana.

Wielu ludzi zbyt dużo rozmyśla nad swoimi życiowymi błędami, ułomnościami i rozczarowaniami, serca ich napełnia smutek i zniechęcenie. Podczas mojego pobytu w Europie napisała do mnie pewna siostra, będąca w głębokiej depresji. Prosiła o kilka słów pociechy. Następnej nocy po otrzymaniu tego listu śniło mi się, że byłam w ogrodzie, a ten, kto wydawał się być jego właścicielem, oprowadzał mnie po ścieżkach. Zrywałam kwiaty i rozkoszowałam się ich pięknem i zapachem, gdy nagle znalazła się przy mnie owa siostra i zwróciła moją uwagę na brzydkie osty rosnące na jej drodze. Zatrzymała się pełna smutku i zaczęła narzekać. Nie szła ścieżką za przewodnikiem, lecz chodziła wśród ostów i cierni. "O" - mówiła - "jakie to przykre, że tak piękny ogród zeszpecony jest przez ciernie". Wtedy odezwał się przewodnik: "Nie troszcz się o ciernie, gdyż one mogą cię tylko zranić. Zbieraj róże, lilie i goździki".

Czy nie mieliście takich jasnych chwil w swym życiu, w których wasze serca radośniej uderzały w odpowiedzi na wezwanie Ducha Bożego? Czy nie odnajdujecie miłych stron w minionych rozdziałach swego doświadczenia?

Czy na drodze waszego życia obietnice Boże nie rosną niby kwiaty? Czy pozwolicie, by serca wasze napełniła radość ich piękna i słodyczy?

Ciernie i osty ranią tylko i zasmucają. Jeśli to tylko ukazujemy innym, dajemy dowód, że nie tylko sami gardzimy dobrocią Bożą, ale i innych trzymamy z dala od drogi życia.

Ciągłe rozmyślanie o rozczarowaniach i niesprawiedliwościach doznanych w przeszłości nie jest rzeczą rozsądną. Rozmowy i wieczne skargi na ten temat prowadzą do zniechęcenia. Zgnębiona dusza napełnia się mrokiem, wykluczając światło Boże z własnego serca i rzucając cień na drogę innych.

Niechaj Panu będą dzięki za świetlane wizje, jakie roztacza przed nami. Spoglądajmy stale na błogosławione zapewnienia Jego miłości. Oto Syn Boży opuszcza tron Ojca. Swą boskość okrywa człowieczeństwem, aby wyrwać ludzkość z mocy szatana. Jego zwycięstwo w naszej sprawie otwiera ludziom niebo i odsłania przybytek, w którym objawia się chwała Boża. Upadły rodzaj ludzki, wydobyty z głębin przepaści, do której zepchnął go grzech, na nowo może zespolić się z nieskończonym Bogiem. Wierząc w Zbawiciela, staje się człowiek odpornym na wszystkie próby i doświadczenia, a przyodziany sprawiedliwością Chrystusa zostanie wywyższony do Jego tronu. To są sprawy, nad którymi, zgodnie z wolą Bożą, winniśmy rozmyślać.

Jeżeli wątpimy w miłość Boga lub nie dowierzamy Jego obietnic9m, odbieramy cześć Bogu i zasmucamy Jego świętego Ducha. Jakie uczucia opanowałyby matkę słuchającą nieustannie skarg swoich dzieci, podczas gdy pragnie ona jedynie ich dobra i poświęca ich wygodom całe swoje życie? Przypuśćmy, że dzieci zwątpiły w miłość matki. Czy to nie zraniłoby jej serca? Co odczuwałby ojciec, gdyby jego dzieci tak go traktowały? Cóż więc ma o nas myśleć nasz Ojciec niebiański, gdy nie dowierzamy Jego miłości, która skłoniła Go do oddania za nas jednorodzonego Syna, abyśmy zyskali życie? Apostoł Paweł pisał: "On, który nawet własnego Syna nie oszczędził ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?" (Rzym. 8,32). A jednak wielu ludzi, jeżeli nawet nie słowami, to postępowaniem zdaje się mówić: "Pan nie uczynił tego dla mnie. Może innych miłuje, ale nie mnie".

Wszystko to jest szkodliwe dla naszej duszy. Każde słowo wątpliwości jest zaproszeniem dla pokus szatańskich, jest pogłębieniem skłonności do zwątpienia i oddala aniołów czuwających nad nami. Nie wypowiadajmy słów wątpliwości czy niepewności, gdy szatan nas kusi. Słuchając jego podszeptów, otwieramy drogę niewierze i buntowniczym pytaniom. Gdy mówimy o naszych rozterkach w obecności bliźnich, wtedy każde zwątpienie wpływa źle nie tylko na nas samych, ale jest ziarnem, które zacznie kiełkować i owocować w życiu innych, a wówczas być może nie zdołamy zapobiec skutkom naszych słów. Może sami jesteśmy w stanie przetrwać czas pokusy i uwolnić się z sideł szatańskich, lecz ci, których zaraziliśmy złym wpływem, mogą już nigdy nie zdołać uciec od niewiary, którą my wzbudziliśmy. Jakże ważne jest, abyśmy mówili tylko o tym, co daje siłę duchową i życie.

Aniołowie czuwają, by usłyszeć, jakiego rodzaju wieści niesiemy światu o naszym Mistrzu niebiańskim. Niechaj rozmowy nasze mówią o Tym, który żył na ziemi, aby wstawiać się za nami przed Ojcem! Gdy podajemy rękę przyjacielowi, chwalimy Boga sercem i ustami. To skieruje jego myśli ku Jezusowi.

Wszyscy przechodzimy próby; smutek trudny do zniesienia, pokusy trudne do odparcia. Nie mówmy o naszych kłopotach naszym bliźnim, śmiertelnym towarzyszom, lecz w modlitwach zanieśmy je Bogu. Postanówmy nigdy nie wypowiadać słowa zniechęcenia czy wątpliwości. Możemy wiele uczynić, aby słowem nadziei i świętym pocieszeniem wzmocnić wysiłki innych i rozjaśnić ich życie.

Wiele mężnych dusz znosi często okrutne pokusy. Są nawet bliskie poddania się w walce z sobą i siłami zła. Nie zniechęcajmy ich w tym ciężkim boju. Przeciwnie, zachęcajmy bliźnich radosnym śmiałym słowem na drodze ich życia. W ten sposób będziemy promieniować światłem Chrystusa. "Nikt z nas dla siebie nie żyje" (Rzym. 14,7). Wpływ, jaki nieświadomie wywieramy, może być dla drugich pociechą i pokrzepieniem lub zniechęceniem i oddaleniem od Chrystusa i Jego Prawdy.

Wielu ludzi ma błędne pojęcie o życiu i charakterze Chrystusa uważając, że był On pozbawiony tkliwości i ciepła, że był surowy i ponury. W wielu przypadkach doświadczenie całego życia religijnego jest zabarwione takimi smutnymi poglądami.

Często mówi się, że Jezus płakał, lecz, że nikt nie widział Jego uśmiechu. Zbawca nasz był istotnie Mężem Boleści. Znał dobrze smutek, gdyż serce Jego było otwarte dla wszystkich cierpień. Jednak, choć życie Jego było pełne samozaparcia, choć ocienione bólem i troską, przeciwności nie zgnębiły Jego ducha. Oblicze Jego nigdy nie zdradzało żalu ni niepokoju, lecz pełne było pogody i łagodności. Jego serce nie przestawało być źródłem życia, a gdziekolwiek szedł, przynosił odpoczynek i pokój, radość i wesele.

Odkupiciel nasz był poważny i gorliwy, lecz nigdy smutny czy przygnębiony. Życie ludzi biorących Chrystusa za przykład będzie pełne poważnych intencji, a oni sami będą mieli głębokie poczucie osobistej odpowiedzialności. Nie będzie w ich życiu miejsca na lekkomyślność, hałaśliwe zabawy czy prymitywne żarty. Religia Jezusa Chrystusa niesie pokój, jak strumień wodę kryniczną. Nie gani on w nas radości, nie zabrania pogody i nie zachmurza słonecznego, roześmianego oblicza. Chrystus nie przyszedł na świat, aby Mu służono, lecz aby sam służył. Gdy miłość Jego owładnie naszymi sercami, będziemy Go naśladować.

Póki nie przestaniemy myśleć o niesprawiedliwości czy nieuprzejmości bliźnich, poty nie będziemy mogli tak ich kochać, jak Chrystus umiłował nas. Jednak, gdy przeniknie nas cudowne miłosierdzie Chrystusa, o bliźnich zaczniemy myśleć w tym samym duchu. Nie zważajmy na słaboski i błędy, którym nie możemy zaradzić, ale miłujmy i poważajmy się nawzajem. Bądźmy pokorni i niezbyt pewni siebie, a nade wszystko znośmy cierpliwie wady bliźnich. Taka postawa zniszczy nasz wrodzony egoizm i uszlachetni nas.

Czytamy w Psalmie: "Zaufaj Panu i czyń dobrze, mieszkaj w kraju i dbaj o wierność!" (Psalm 37,3). "Ufaj Panu"! Każdy dzień przynosi ciężary, troski swe i trudności, kiedy więc spotykamy się, jakże chętnie o nich rozmawiamy. Ile zapożyczonych trosk nosimy w sercu, ile zbytecznej bojaźni i niepokoju przygniata nas tak, że niektórym może się zdawać, iż nie mamy miłosiernego, kochającego Zbawiciela, zawsze gotowego wysłuchać i pomóc w każdej potrzebie.

Są ludzie, którzy żyją w nieustannym lęku i zmartwieniu. Codziennie otrzymują namacalne dowody miłości Bożej i cieszą się darami Jego opatrzności, a mimo to nie zwracają uwagi na te błogosławieństwa. Myśli ich są stale zajęte nieprzyjemnymi sprawami, które budzą ich niepokój. A jeżeli rzeczywiście zaistnieją jakieś kłopoty, choć błahe, przesłaniają im rzeczy wielkie, za które powinni być wdzięczni. Trudności, które napotykają, winny zwrócić ich ku Bogu, jedynemu źródłu pociechy, oddzielają ich bowiem od Stwórcy, ponieważ wzbudzają niepokój i niezadowolenie.

Czy dobrze czynimy będąc tak niewiernymi? Dlaczego mamy być niewdzięczni i nieufni? Jezus jest naszym przyjacielem. Całe niebo uczestniczy w naszym szczęściu. Nie powinniśmy dopuścić do tego, by kłopoty i zmartwienia dnia powszedniego niepokoiły umysł i zaciemniały horyzont. Jeżeli tego nie uczynimy, zawsze będziemy mieć czym sję martwić i denerwować. Nie powinniśmy szukać samotności, która tylko przygnębia nas i rozdrażnia, a nie pomaga w przezwyciężeniu trudności.

Nie traćmy odwagi, choćby nas spotykały trudności w pracy, choćby przyszłość przedstawiała się coraz gorzej, choćby groziła nam utrata mienia; nie dajmy się zniechęcić. Powierzmy nasze troski Bogu i pozostańmy pełni ufności. Prośmy o mądrość w kierowaniu naszymi sprawami, a wówczas unikniemy strat i niepowodzeń. Czyńmy wszystko, co leży w naszej mocy, aby zapewnić sobie dobre wyniki. Jezus przyrzekł nam swą pomoc, ale tylko wtedy, gdy sami spełniamy naszą powinność. Licząc na przychylność niebios, z naszej strony uczyńmy wszystko, co możemy, a wynik przyjmijmy z pogodą.

Bóg nie chce obciążać swoich dzieci troskami. Pan nas nigdy nie zawiedzie. Nie mówi: "Nie bójcie się, droga wasza wolna jest od niebezpieczeństw". On wie dobrze, że zewsząd czyhają na nas przykrości i niebezpieczeństwa, i nie ukrywa tego przed nami. Chociaż zostawił nas w grzesznym i złym świecie, okazuje nam pomoc, która nigdy nie zawodzi. Jezus modlił się za swych uczniów: "Nie proszę, abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował ode złego" (Jan 17,15). "Na świecie ucisk mieć będziecie" - rzekł - "ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat" (Jan 16,33).

W swym kazaniu na górze Chrystus udzielił uczniom cennych nauk, mówiąc o potrzebie całkowitego zaufania Bogu. Celem tych pouczeń było zachęcenie dzieci Bożych we wszystkich przyszłych wiekach. Dla nas są one również podporą i pociechą. Zbawiciel zwraca uwagę swych wyznawców na ptaki niebieskie, które beztrosko nucą pieśni chwały, chociaż "nie sieją ani żną", Ojciec niebieski troszczy się o ich potrzeby. Zbawiciel pyta: "Czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?" (Mat. 6,26). Wszechmocny Opiekun ludzi i zwierząt wspiera Swą dłonią wszystkie stworzenia. Nie zapomina i o ptakach, choć nie karmi ich sam, ale mogą one zbierać ziarno, które Pan dla nich rozsiał. Same muszą zbierać materiał do budowy gniazd, same muszą dbać o swe młode. Ze śpiewem udają się do swej pracy, a Ojciec niebieński je żywi. Czy my, rozumne, uduchowione istoty, nie jestśmy bardziej cenni w oczach Boga? Czyż Ten, który nas stworzył i ukształtował na swoje boskie podobieństwo, nie zatroszczy się o nas, gdy Mu zaufamy?

Chrystus wskazał uczniom polne kwiaty, rosnące w obfitości i promieniujące prostym pięknem, które dał im Ojciec niebieski jako wyraz swej miłości do ludzi. Powiedział: "Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną" (Mat. 6,28). Piękno i prostota tych kwiatów daleko przewyższa wspaniałość Salomona. Najpiękniejszy strój wykonany przez najzręczniejszego artystę nie może równać się z naturalnym wdziękiem i promienną urodą tych kwiatów, stworzonych przez Boga. Jezus pyta: "Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?" (Mat. 6,30). Jeżeli wielki boski Artysta wieloma i delikatnymi barwami zdobi proste kwiaty, które giną u schyłku dnia, o ileż więcej troszczyć się będzie o tych, których stworzył na swoje podobieństwo? Ta nauka Chrystusa jest naganą dla niespokojnych myśli, dla niepokoju i pełnych zwątpienia serc pozbawionych wiary.

Nasz Pan pragnąłby widzieć wszystkich swych synów i córki w szczęściu, pokoju i posłuszeństwie. Powiedział: "Pokój zostawiam Wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka" (Jan 14,27). "To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna" (Jan 15,11).

Szczęście, które chcemy osiągnąć, kierując się egoistycznymi pobudkami poza drogą obowiązku, jest niepewne, szybko przemija, a dusza napełnia się smutkiem i uczuciem osamotnienia. Ale w służbie Bożej odnajdziemy radość i zadowolenie. Chrześcijanin nie błąka się po niepewnych ścieżkach. Nie jest pozostawiony próżnym żalom i rozczarowaniom. Chociaż nie korzystamy z uciech doczesnych, możemy radośnie patrzeć w przyszłość nowego życia.

Nawet już na ziemi chrześcijanie mogą się cieszyć łącznością z Chrystusem, blaskiem Jego miłości i nieustającą pociechą Jego obecności. Każdy krok w życiu może nas zbliżyć do Jezusa, może dać głębsze przeżycia Jego miłości i zbliżyć do błogosławionej ojczyzny pokoju. Dlatego nie traćmy ufności, lecz umacniajmy stale naszą pewność. "Aż dotąd pomagał nam Pan" (l Sam. 7,12), i pomagać nam będzie do końca. Pamiętajmy o tym, co Bóg uczynił, by nas pocieszyć i wybawić z ręki niszczyciela. Nie zapominajmy o tkliwym miłosierdziu, które nam okazał, o łzach, które osuszył, o bólu, który uśmierzył, o niepokojach, które uciszył, o przeszkodach, które usunął, o pragnieniach, które spełnił, o błogosławieństwach, które na nas zesłał. Zbierajmy nowe siły do czekającej nas pielgrzymki.

Nie możemy myśleć wyłącznie o przyszłych przykrościach. Przypomnijmy sobie to, co już jest za nami, a patrząc w przyszłość, mówmy: "Aż dotąd pomagał nam Pan". "Ile dni twoich, tyle niech będzie wygody twojej" (5 Mojż. 33,25). Żadna próba nie będzie wymagać więcej siły, niż jej nam dano. A więc podejmijmy nasze dzieło tam, gdzie jest tego potrzeba, wierząc, że cokolwiek się stanie, siły nasze będą proporcjalne do doświadczeń.

Przyjdzie czas, kiedy otworzą się bramy niebios, by przyjąć dzieci Boże. Usłyszą wtedy z ust Króla Chwały błogosławieństwo brzmiące w ich uszach jak najcudowniejsza muzyka: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata" (Mat. 25, 34).

Wtedy odkupieni powitani będą w domu, który Jezus dla nich przygotował. Tam towarzyszami ich będą nędznicy tej ziemi, kłamcy, bałwochwalcy, nieczyści i niewierzący. Tam odkupieni spotkają tych, którzy zwyciężyli szatana, a przez łaskę Bożą zyskali doskonałość charakteru. Wszystkie grzeszne skłonności, wszystkie niedoskonałości, które trapiły ich na ziemi, zostaną usunięte przez krew Chrystusa. światłość i blask Jego chwały, o wiele większe od blasku słonecznego, staną się ich udziałem. Odzwierciedli się w nich moralne piękno i doskonałość charakteru Chrystusa. Rozgrzeszeni i czyści staną przed wielkim białym tronem, dzieląc dostojeństwo i przywieleje aniołów.

Z myślą o tym wspaniałym dziedzictwie, które może być naszym, wspomnijmy słowa Chrystusa: "Co da człowiek w zamian za duszę swoją?" (Mat. 16,26). Może być ubogi, a mimo to posiadać w sobie bogactwo i godność, jakich świat zapewnić nie potrafi. Dusza odkupiona i oczyszczona z grzechu, ze wszystkimi szlachetnymi siłami oddanymi służbie Bożej, przedstawia bezcenną wartość. Każda zbawiona dusza sprawia w niebie radość Bogu i Jego świętym aniołom, a wyrazem tej radości jest święty hymn zwycięstwa.
© PhotoDisc

In His Sermon on the Mount, Christ taught His disciples precious lessons in regard to the necessity of trusting in God. These lessons were designed to encourage the children of God through all ages, and they have come down to our time full of instruction and comfort. The Saviour pointed His followers to the birds of the air as they warbled their carols of praise, unencumbered with thoughts of care, for "they sow not, neither do they reap." And yet the great Father provides for their needs. The Saviour asks, "Are ye not much better than they?" Matthew 6:26. The great Provider for man and beast opens His hand and supplies all His creatures. The birds of the air are not beneath His notice. He does not drop the food into their bills, but He makes provision for their needs. They must gather the grains He has scattered for them. They must prepare the material for their little nests. They must feed their young. They go forth singing to their labor, for "your heavenly Father feedeth them." And "are ye not much better than they?" Are not you, as intelligent, spiritual worshipers, of more value than the birds of the air? Will not the Author of our being, the Preserver of our life, the One who formed us in His own divine image, provide for our necessities if we but trust in Him?

 
© PhotoDisc

Christ pointed His disciples to the flowers of the field, growing in rich profusion and glowing in the simple beauty which the heavenly Father had given them, as an expression of His love to man. He said, "Consider the lilies of the field, how they grow." The beauty and simplicity of these natural flowers far outrival the splendor of Solomon. The most gorgeous attire produced by the skill of art cannot bear comparison with the natural grace and radiant beauty of the flowers of God's creation. Jesus asks, "If God so clothe the grass of the field, which today is, and tomorrow is cast into the oven, shall He not much more clothe you, O ye of little faith?" Matthew 6: 28, 30. If God, the divine Artist, gives to the simple flowers that perish in a day their delicate and varied colors, how much greater care will He have for those who are created in His own image? This lesson of Christ's is a rebuke to the anxious thought, the perplexity and doubt, of the faithless heart.

The Lord would have all His sons and daughters happy, peaceful, and obedient. Jesus says, "My peace I give unto you: not as the world giveth, give I unto you. Let not your heart be troubled, neither let it be afraid." "These things have I spoken unto you, that My joy might remain in you, and that your joy might be full." John 14:27; 15:11.

Happiness that is sought from selfish motives, outside of the path of duty, is ill-balanced, fitful, and transitory; it passes away, and the soul is filled with loneliness and sorrow; but there is joy and satisfaction in the service of God; the Christian is not left to walk in uncertain paths; he is not left to vain regrets and disappointments. If we do not have the pleasures of this life we may still be joyful in looking to the life beyond.

But even here Christians may have the joy of communion with Christ; they may have the light of His love, the perpetual comfort of His presence. Every step in life may bring us closer to Jesus, may give us a deeper experience of His love, and may bring us one step nearer to the blessed home of peace. Then let us not cast away our confidence, but have firm assurance, firmer than ever before. "Hitherto hath the Lord helped us," and He will help us to the end. 1 Samuel 7:12. Let us look to the monumental pillars, reminders of what the Lord has done to comfort us and to save us from the hand of the destroyer. Let us keep fresh in our memory all the tender mercies that God has shown us—the tears He has wiped away, the pains He has soothed, the anxieties removed, the fears dispelled, the wants supplied, the blessings bestowed—thus strengthening ourselves for all that is before us through the remainder of our pilgrimage.

We cannot but look forward to new perplexities in the coming conflict, but we may look on what is past as well as on what is to come, and say, "Hitherto hath the Lord helped us." "As thy days, so shall thy strength be." Deuteronomy 33:25. The trial will not exceed the strength that shall be given us to bear it. Then let us take up our work just where we find it, believing that whatever may come, strength proportionate to the trial will be given.

And by and by the gates of heaven will be thrown open to admit God's children, and from the lips of the King of glory the benediction will fall on their ears like richest music, "Come, ye blessed of My Father, inherit the kingdom prepared for you from the foundation of the world." Matthew 25:34.

Then the redeemed will be welcomed to the home that Jesus is preparing for them. There their companions will not be the vile of earth, liars, idolaters, the impure, and unbelieving; but they will associate with those who have overcome Satan and through divine grace have formed perfect characters. Every sinful tendency, every imperfection, that afflicts them here has been removed by the blood of Christ, and the excellence and brightness of His glory, far exceeding the brightness of the sun, is imparted to them. And the moral beauty, the perfection of His character, shines through them, in worth far exceeding this outward splendor. They are without fault before the great white throne, sharing the dignity and the privileges of the angels.

In view of the glorious inheritance that may be his, "what shall a man give in exchange for his soul?" Matthew 16:26. He may be poor, yet he possesses in himself a wealth and dignity that the world could never bestow. The soul redeemed and cleansed from sin, with all its noble powers dedicated to the service of God, is of surpassing worth; and there is joy in heaven in the presence of God and the holy angels over one soul redeemed, a joy that is expressed in songs of holy triumph.


 


© PhotoDisc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© PhotoDisc

 

 

 

 

© Higher Clips